sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział II


Podążałam ulicą, która kiedyś sprawiała mi tyle radości, a teraz byłam cholernie zła. Na wszystko, na mamę, która kazała mi wyjść, na Toma ,że mnie tak strasznie zranił. Byłam zła na przyjaciół że mnie nie wsparli, zła na wszystko i wszystkich. Ale cóż, musiałam żyć, a teraz iść, iść po to żeby dać mamie satysfakcję, że udało jej się mnie wypchnąć z domu.
Kiedy tak szłam, nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Czułam się głupio, nie wiedziałam co powiedzieć więc powiedziałam zwykłe „ Przepraszam” i odeszłam. Po twarzy spłynęły mi łzy, poczułam się taka bezsilna, jak przedmiot który każdy przestawia gdzie chce i kiedy chce.
Chłopak poszedł za mną, bo zobaczył łzy. Podszedł i powiedział:
  • Wszystko dobrze? Dlaczego płaczesz?
  • Wszystko dobrze, przepraszam...
  • Za co? - przerwał mi - Za tą chwilę słabości? Każdemu się zdarza, daj spokój.
  • Nie, to nie chwila słabości – zaczęłam. To raczej słabość która nie mija, nie da się jej pozbyć... Przepraszam.. znów poczułam łzy, nie miałam sił, dłużej tego w sobie dusić.
Podszedł do mnie i mnie przytulił. Nie znałam go. Nic o nim nie wiedziałam. A jednak okazał mi tyle ciepła, jak nikt inny. Czułam się dziwnie, a za razem lepiej niż kiedykolwiek. Kiedy mnie puścił, szepnął do ucha
  • Jestem Zayn, a ty?
  • Mara – odpowiedziałam cicho, po czym wytarłam łzy.
  • A teraz przestań się smucić, i idziemy na kawę – powiedział z uśmiechem
  • Nie, nie ja dziękuję, ale nie – odrzekłam ze smutną miną
  • Idziemy, idziemy, choć! - powiedział, po czym złapał za rękę i mocno pociągnął.
Poszłam z nim, nie znałam go. Jego zachowanie zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Ja nie miałabym odwagi postąpić tak jak on. Czułam się o niebo lepiej.
  • Nie ma po co się smucić, co było minęło. Trzeba żyć dalej Mara – powiedział z troską
  • Ale, to trudne... Naprawdę przepraszam za moje zachowanie – powiedziałam
  • Nie szkodzi, każdemu się zdarza – odpowiedział z uśmiechem pełnym szczerości.
Przegadaliśmy ponad godzinę. Od dawna z nikim mi się tak dobrze nie rozmawiało. Czułam się wspaniale, czułam się szczęśliwa. To uczucie już dawno zapomniane, wreszcie powróciło.
  • Muszę już iść – powiedziałam po chwili ciszy
  • Dlaczego? - zapytał Zayn
  • Muszę, jest już późno. Dziękuje Ci za rozmowę, bardzo mi pomogła – powiedziałam z uśmiechem
  • Nie ma za co, skoro musisz to Cie chociaż odprowadzę.
Odpowiedziałam mu uśmiechem. Całą drogę do domu rozmawialiśmy i co chwilę wybuchaliśmy śmiechem. Przy okazji Zayn poprosił o mój numer telefonu. Po chwili zawahania dałam go mu, z nadzieją że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
Kiedy doszliśmy do mojego domu powiedziałam
  • Dziękuję Ci, za wszystko Zayn, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
  • Nie ma za co. To sama przyjemność – powiedział z radością po czym mnie pocałował. Potem spojrzał mi w oczy i poszedł.
Nie spodziewałam się takiego wzlotu wydarzeń. Weszłam do domu uśmiechnięta od ucha do ucha i powiedziałam do mamy „ Dziękuję”. Po czym ruszyłam w stronę swojego pokoju. Kiedy tam weszłam, dostałam sms, od Zayna „ Cieszę się, że Cię spotkałem”. Położyłam się i zasnęłam. Całą noc o nim śniłam.

Ale długi ten rozdział. No mam nadzieję ,że wam się podoba, kolejny dodam jak będzie paru czytelników. Jak wrażenia?   

Rozdział I


  Do pokoju wpadały blade promienie słońca. Za oknem wszystko wydawało się inne. Choć teraz, patrzę na te rzeczy z innej perspektywy. Nie wiem, czy dobrze postąpiłam, ale wiem jedno, prawdziwa miłość nie istnieje. Spojrzałam za okno, a tam bawiła się gromadka dzieci. Sama chciałabym być teraz jedną z nich. Nie mieć żadnych problemów, żyć dla zabawy.
Niestety musiałam zejść na kolację, ona zawsze mnie jeszcze bardziej dołowała.
  • Cześć – powiedziałam, wchodząc do kuchni, ze smutną miną
  • Hej Mara, słonko, dzisiaj znowu przesiedziałaś cały dzień w pokoju, wyjdź na dwór, zabaw się, twoi znajomi tak robią a ty? Kochanie, masz 17 lat! - odrzekła, mama z troską w głosie
  • Nie dzięki, wolę być sama, z dala od innych – szybko odpowiedziałam.
Kolacja trwała bez dźwięcznie, ta cisza była uspokajająca ale i za razem wkurzająca. Później od razu zaszyłam się w pokoju, opuściłam roletę, i włączyłam wolną, smutną muzykę. Chciałam być sama, z dala od innych. Teraz wszystko się zmieniło. Jeszcze niedawno byłam pełną energii nastolatką, a teraz uciekam od towarzystwa, i cały dzień leżę i płaczę.
Kiedy widziałam Toma wszystko przelatywało mi przed oczami. Jego zdrada, to jak mnie potraktował. To przez niego nie chciałam żyć. Chciałam uciec od problemów, i nadal tak robię, ale wiem że kiedyś będę musiała stawić im czoła.
Rano obudziły mnie ćwierkania ptaków. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jest już 15. Postanowiłam bezzwłocznie wstać, i iść coś zjeść. A później znowu wrócić, do swojego świata. Świata w którym nie ma barw, w którym jest tylko pełnia smutku.
Ubrałam się i zeszłam dół. Mama od razu na mnie napadła, żebym gdzieś wyszła, poszła się spotkać ze znajomymi. Nie chciałam, tego. Chciałam być sama. Długo mnie namawiała, miałam tego dość. Więc powiedziałam jej ,że pójdę się przejść. Na całe szczęście dała mi spokój. Kiedy zjadłam śniadanie, w sumie to raczej obiad ubrałam się odpowiednio do pogody, a że było pochmurno ubrałam czarne rurki, białe conversy, T-shirt, i bluzę. Wyszłam, a świat wydał mi się zupełnie inny niż kiedyś. Jakbym go nigdy nie widziała.

I jak wam się podoba? Bo mnie nie bardzo. Ten pierwszy nie jest za ciekawy. Ale dalsze myślę że są lepsze :) Czekam na komentarze :)