Podążałam ulicą, która
kiedyś sprawiała mi tyle radości, a teraz byłam cholernie zła.
Na wszystko, na mamę, która kazała mi wyjść, na Toma ,że mnie
tak strasznie zranił. Byłam zła na przyjaciół że mnie nie
wsparli, zła na wszystko i wszystkich. Ale cóż, musiałam żyć, a
teraz iść, iść po to żeby dać mamie satysfakcję, że udało
jej się mnie wypchnąć z domu.
Kiedy tak szłam, nagle
wpadłam na jakiegoś chłopaka. Czułam się głupio, nie wiedziałam
co powiedzieć więc powiedziałam zwykłe „ Przepraszam” i
odeszłam. Po twarzy spłynęły mi łzy, poczułam się taka
bezsilna, jak przedmiot który każdy przestawia gdzie chce i kiedy
chce.
Chłopak poszedł za mną,
bo zobaczył łzy. Podszedł i powiedział:
- Wszystko dobrze? Dlaczego płaczesz?
- Wszystko dobrze, przepraszam...
- Za co? - przerwał mi - Za tą chwilę słabości? Każdemu się zdarza, daj spokój.
- Nie, to nie chwila słabości – zaczęłam. To raczej słabość która nie mija, nie da się jej pozbyć... Przepraszam.. znów poczułam łzy, nie miałam sił, dłużej tego w sobie dusić.
Podszedł do mnie i mnie
przytulił. Nie znałam go. Nic o nim nie wiedziałam. A jednak
okazał mi tyle ciepła, jak nikt inny. Czułam się dziwnie, a za
razem lepiej niż kiedykolwiek. Kiedy mnie puścił, szepnął do
ucha
- Jestem Zayn, a ty?
- Mara – odpowiedziałam cicho, po czym wytarłam łzy.
- A teraz przestań się smucić, i idziemy na kawę – powiedział z uśmiechem
- Nie, nie ja dziękuję, ale nie – odrzekłam ze smutną miną
- Idziemy, idziemy, choć! - powiedział, po czym złapał za rękę i mocno pociągnął.
Poszłam z nim, nie znałam
go. Jego zachowanie zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Ja nie
miałabym odwagi postąpić tak jak on. Czułam się o niebo lepiej.
- Nie ma po co się smucić, co było minęło. Trzeba żyć dalej Mara – powiedział z troską
- Ale, to trudne... Naprawdę przepraszam za moje zachowanie – powiedziałam
- Nie szkodzi, każdemu się zdarza – odpowiedział z uśmiechem pełnym szczerości.
Przegadaliśmy ponad
godzinę. Od dawna z nikim mi się tak dobrze nie rozmawiało. Czułam
się wspaniale, czułam się szczęśliwa. To uczucie już dawno
zapomniane, wreszcie powróciło.
- Muszę już iść – powiedziałam po chwili ciszy
- Dlaczego? - zapytał Zayn
- Muszę, jest już późno. Dziękuje Ci za rozmowę, bardzo mi pomogła – powiedziałam z uśmiechem
- Nie ma za co, skoro musisz to Cie chociaż odprowadzę.
Odpowiedziałam mu
uśmiechem. Całą drogę do domu rozmawialiśmy i co chwilę
wybuchaliśmy śmiechem. Przy okazji Zayn poprosił o mój numer
telefonu. Po chwili zawahania dałam go mu, z nadzieją że jeszcze
kiedyś się zobaczymy.
Kiedy doszliśmy do mojego
domu powiedziałam
- Dziękuję Ci, za wszystko Zayn, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
- Nie ma za co. To sama przyjemność – powiedział z radością po czym mnie pocałował. Potem spojrzał mi w oczy i poszedł.
Nie spodziewałam się
takiego wzlotu wydarzeń. Weszłam do domu uśmiechnięta od ucha do
ucha i powiedziałam do mamy „ Dziękuję”. Po czym ruszyłam w
stronę swojego pokoju. Kiedy tam weszłam, dostałam sms, od Zayna „
Cieszę się, że Cię spotkałem”. Położyłam się i zasnęłam.
Całą noc o nim śniłam.
Ale długi ten rozdział. No mam nadzieję ,że wam się podoba, kolejny dodam jak będzie paru czytelników. Jak wrażenia?